Przejdź do treści

#75 | 2.5 mln mrówek przypada na jednego człowieka – co dają światu mrówki i dlaczego są ważne?

Łącznie jest ich 20 KWADRYLIONÓW. Niektóre z nich chowają swoich zmarłych, inne wytwarzają kwas, którym spryskują swoich wrogów. Jeszcze inne biegają tak szybko, że w ciągu sekundy pokonują 100-krotność długości swojego ciała! Znajdziemy je w glebie, orzechu, który upadł, na drzewie i na łące, a ich obecność to także… mniej szczurów w mieście!

Posłuchaj na Spotify:


Posłuchaj na innych platformach:

Mowa oczywiście o mrówkach, w których fascynujący świat wprowadza nas Igor Siedlecki, mykomyrmekolog, doktorant Wydziału Biologii i Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego, edukator przyrodniczy, w wolnym czasie rymujący improwizowane opowieści jako Mrówkojad.

Z odcinka dowiesz się też:

  • jak mrówki ze sobą rozmawiają?
  • czym są mrówki-piastunki?
  • co by było, gdyby mrówki zniknęły? 
  • jak zmiany klimatu wpływają na mrówki?

Dodatkowe informacje:

Książka “Podróż w Krainę Mrówek”
Podcast Lepszy Klimat odcinek o grzybach
Konto Igora na Instagramie
Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego
Akademia Dzikiej Ochoty

Więcej treści znajdziesz tu:

Instagram: http://bit.ly/3Vene60 
YouTube: http://bit.ly/3iddUR7 
TikTok: http://bit.ly/3gDdaob  

Realizacja: 

Justyna Czyszczoń – redakcja
Mysław – audio

P & C Paulina Górska | Varsovia Lab.

Transkrypcja:

Paulina Górska: Dzień dobry. W dzisiejszym odcinku poruszymy temat mrówek. Ja wiem, że temat jest może trochę zaskakujący, ale jestem pewna, że jest jednocześnie ważny i ciekawy i zainteresuje Was tak, jak mnie zainteresował, kiedy przeglądałam newsy naukowe i moją uwagę przyciągnęła informacja, że w podwarszawskich lasach zbadano mrówki, a z ich policzków wyodrębniono nowy gatunek grzyba. Pomyślałam: wow! To robi wrażenie. I tak po nitce do kłębka, jednym z autorów badań okazał się Igor Siedlecki, doktorant Wydziału Biologii Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Mykomermekolog i ekspert, mój gość w dzisiejszym podcaście. Cześć Igor! 

Igor Siedlecki: Cześć, cześć. 

PG: Badawczo Igor zajmuje się poznawaniem wielowarstwowego i fascynującego świata interakcji owadów i grzybów. Skupia się na studiowaniu grzybów mikroskopowych związanych z mrówkami rudnicami. Poza prowadzeniem badań zajmuje się głównie terenową edukacją przyrodniczą, m.in. w ramach kolektywu Akademia Dzikiej Ochoty, a jak starczy czasu i siły – to jest ciekawe -to rymuje improwizowane opowieści jako mrówkojad. Czyli po prostu całe Twoje życie to mrówki.

IS: Prawie tak, dużo w moim życiu zajmują mrówki. I grzyby. 

PG: Tak. I o tym tu będziemy rozmawiać. A ja się nazywam Paulina Górska i to mój podcast Lepszy Klimat. Zaczynamy! Chciałabym zacząć od kilku ciekawostek na temat mrówek, bo jest ich naprawdę ogromna ilość i bardzo duża liczba badań, wydaje mi się. Robią wielkie wrażenie. Nowe badanie szacuje, że na całym świecie żyje 20 kwadrylionów mrówek, które ważą więcej niż wszystkie dzikie ptaki i ssaki razem wzięte. Albo niektóre mrówki chowają swoich zmarłych: zachowanie to nazywane jest nekroferezą, a to wszystko, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się patogenów. Dalej: pustynna mrówka – to jest ciekawe też – biega tak szybko, że w ciągu sekundy pokonuje 100-krotność długości swojego ciała i robi 40 kroków na sekundę. No i na przykład również to, że w Teksasie odkryto mrówki rodeo, które jeżdżą na grzbietach większych mrówek. I tak można byłoby jeszcze długo wymieniać, ale chciałabym, żebyśmy zaczęli od tego, żebyś opowiedział, po co nam w ogóle mrówki we wszechświecie, w naszym świecie, na naszej planecie. 

IS: Okej, może rozbiję tylko tę wielką liczbę 20 tam kwadrylionów – bardzo dużo, ale takie bardziej zrozumiałe przeliczenie to wychodzi około 2,5 miliona mrówek na jednego człowieka.

PG: Okej, to faktycznie jest lepsze zobrazowanie tematu. 

IS: Mrówek jest dużo. One po prostu istnieją w świecie, w którym my żyjemy i pełnią w tym świecie bardzo ważne i zróżnicowane role. Jak myślimy mrówka, mamy bardzo konkretny obraz w głowie i rzeczywiście wszystkie mrówki dosyć mają zbliżone to, jak wyglądają. Ale trzeba pamiętać o tym, że to jest około 16 tysięcy znanych gatunków obecnie mrówek na świecie. Gdzie wszystkich ssaków mamy 4600 gatunków. Więc to jest ogromna grupa i już po samej liczbie gatunków możemy wstępnie mieć wrażenie, że one w takim razie mogą pełnić bardzo różne role i żyć w bardzo różnych miejscach. I rzeczywiście tak jest, że mrówki występują na prawie całym świecie. Rzeczywiście nie pojawiają się na Antarktydzie, chyba że jakoś związane z tymi ludzkimi bazami. Znajdziemy mrówki w glebie, znajdziemy mrówki w orzechu, który upadł, znajdziemy mrówki w pniu drzewa i na drzewie, i na pustyni, i na łące. Więc wszędzie gdzieś te mrówki będą. I co one tam robią? Żyją. I to życie przekłada się też na życie człowieka. Gdybyśmy chcieli opisać, jakoś określić te tzw. usługi ekosystemowe, czyli sposób, w jaki człowiek próbuje ocenić… 

PG: Przydatność i korzyść, nie? Zawsze myślimy sobie, że to zwierzę musi mieć jakąś przydatność. Dla świata.

IS: Tak. I dla człowieka. Mrówki po co są – przede wszystkim to po prostu istnieją. To jest moja podstawowa odpowiedź. Istnieją w świecie, jest dla nich miejsce, to sobie poradzimy. Ale gdyby gdzieś tam spróbować znaleźć jakieś takie miejsce połączenia z człowiekiem, to zacznę od takiego przykładu, który może jest nieoczywisty, czyli na przykład mrówki mają bardzo ważne znaczenie w użyźnianiu gleby. Dlatego, że budując swoje gniazda, po pierwsze, budując te gniazda glebowe, czyli gniazda mrówek, które składają się z sieci korytarzy i komór pod ziemią. Po pierwsze poprzez budowanie tych korytarzy i komór powodują większy przepływ powietrza, a więc napowietrzają glebę.

Po drugie, budując te korytarze w glebach takich zbitych, ułatwiają przepływ wody, która chociażby spada z deszczem, więc sprawiają, że ta woda lepiej przepływa, ale też po prostu wykupują ziemię z niższych partii na powierzchnię, budując te kopce. Jeśli pójdziemy sobie na łąkę, mamy tam mrówki z rodzaju Lasius , czyli hurtnice, które żyją w takich po prostu kopcach z gleby wykopanych na zewnątrz. Ta gleba rzeczywiście z niższych partii została wysunięta wyżej, więc też to mieszanie gleby następuje. 

PG: Zresztą te kopce potrafią być ogromne. Ostatnio gdzieś w mazurskim lesie z moją córką znalazłyśmy kopiec, który był prawie tak samo duży jak ona. A już ma 7 lat! 

IS: Tak, tak, rzeczywiście to bywa spektakularne. Też różne są powody, dlaczego niektóre kopce są tak wielkie. Pewnie sobie jeszcze potem o tym pogadamy. Ale idąc dalej – kolejną ważną cechą mrówek jest to, że rzeczywiście znane są z tego, że zbierają odpadki. I na przykład dużo jest badań, coraz więcej jest badań środowisk miejskich, które pokazują, że obecność mrówek znacznie ułatwia zapanowanie nad oczyszczaniem miasta z odpadków ludzkiego jedzenia, wyrzucanego gdzieniegdzie. Chociażby w takim kontekście, że kiedy mrówki są obecne w miastach, to zmniejsza się też ilość populacji szczurów czy populacji karaczanów, dlatego, że te mrówki odbierają pokarm, ściągając do swoich mrowisk tak, że nie zostaje on na przykład dla szczurzych populacji. Więc sprzątanie mamy, mamy glebę. Dalej, idąc: w niektórych ekosystemach, w wielu ekosystemach niektóre gatunki mrówek w pewnym sensie kontrolują populację innych organizmów. Dosyć umiejętnie to już poznaliśmy dla właśnie naszych lasów strefy klimatu umiarkowanego, gdzie mamy te mrówki rudnice, którymi się zajmuję w badaniach. One żyją w lasach, głównie lasach iglastych. Tworzą duże kopce z igliwia. Te kopce mogą mieć nawet metr wysokości i więcej i są gatunkami, które też polują. Polują na przykład na larwy foliofagów, czyli larwy owadów, które zjadają liście, na przykład liście drzew. I gdyby te mrówki zniknęły, to wtedy te larwy owadów mogłyby bardzo szybko się rozprzestrzenić i zjeść po prostu drzewa żyjące w tym lesie. A tak mrówki kontrolują liczebność tych populacji tak, że one nie są za duże i drzewa mogą się rozwijać powiedzmy bez problemów. 

PG: A dlaczego Ty się zająłeś tematem mrówek? 

IS: To jest tak, że mogę powiedzieć, że to było ze mną od zawsze. Po drodze oczywiście wiele się działo, ale miałem taką opowieść, że już w przedszkolu robiłem gazetkę o mrówkach. Miałem swoje mrówki na osiedlu i oglądałem, jak się mają, z kim rozmawiają wtedy, czy są w dobrych relacjach, czy w złych. Też jak byłem mniejszym chłopcem, to moja mama kupowała popcorn w takich dużych plastikowych opakowaniach 5-litrowych i tam zjadaliśmy ten popcorn, a potem robiliśmy tam takie a’la formikarium, czyli właśnie przesypywaliśmy glebę. Zabierałem wtedy niestety mrówki z ogródka, wsadzałem do tego pojemnika od, góry przykrywaliśmy gazą i oglądałem, jak te mrówki budują właśnie korytarze w tej ziemi. Przynosiłem im cukier, przynosiłem im dżem. A więc rzeczywiście te mrówki fascynowały mnie od bardzo dawna i ja też po prostu tak mam, że bardzo lubię owady. Zawsze tak mam, że jak idę przez las i widzę owady, to to mnie ekscytuje. Niektóre osoby ekscytują się bardziej roślinami, inne pieniędzmi, też. A inne mrówkami czy owadami. Potem w życiu chciałem być zupełnie kimś innym, w ogóle nic z mrówkami nie mieć do czynienia. Ale ponownie w liceum, gdy tymi mrówkami się zainteresowałem, trafiłem, czy też dostałem od mojej nauczycielki od biologii, to zawsze są te kluczowe postaci w życiu, dostałem książkę pt. “Podróż w krainę mrówek” Wilsona i Holldoblera. To jest spektakularna książka, polecam ją wszystkim, którzy chcą poczytać przeciekawe historie o życiu innych organizmów, w tym wypadku o życiu mrówek. Ta książka mnie porwała i całe liceum bardzo mnie interesowało to, że mrówki to trochę jak ludzie, ale nie ludzie, bo też żyją w miastach, też żyją w tłumie, więc zaczęło mnie interesować, jak to jest, że zupełnie inny organizm czy grupa organizmów żyje w podobnych zagęszczeniach i jakie są sposoby na to, że ludzie sobie radzą w tych miastach albo nie? To też inna opowieść. I jak mrówki sobie radzą w tym tłumie – albo nie. Czy to są te same mechanizmy, czy zupełnie inne. Więc to porównanie z ludźmi było dla mnie ciekawe. A potem już zacząłem studiować, odkryłem grzyby i pomyślałem, że na pewno najdziwniejsze na świecie to badanie relacji grzybów i mrówek, więc totalnie bym chciał się tym zajmować. Bo to badanie zupełnie innych światów, tak bliskich, a tak obcych, więc super ciekawe.

PG: Chciałabym, żebyśmy porozmawiali o życiu społecznym mrówek. Większość z nas wie, że to są owady społeczne. Ale co to w rzeczywistości oznacza? Jak one się ze sobą komunikują? Czy jedna mrówka jest w stanie przeżyć dłużej w samotności, bez całego swojego stada? Jak to wygląda? Jak to działa? 

IS: To też jest oczywiście bardzo rozbudowane pytanie, ale spróbujemy jakoś sobie je uprościć. Więc może opowiem najprostszy sposób życia mrowiska. Wyobraźmy sobie taką sytuację, że mamy młodą królową, czyli młodą potencjalną matkę, która wylatuje z gniazda. I ta matka ma jeszcze skrzydła, odbywa tzw. lot godowy. W czasie lotu godowego kopuluje z innymi samcami – w locie – i potem zlatuje na ziemię. Kiedy zlatuje na ziemię, to odrywa sobie skrzydła. Potrafi sobie po prostu tylnymi nogami ściągnąć skrzydła, które są przyczepione do jej ciała. I w takiej najprostszej formie życia mrówek, zakopuje się w dołku, zakrywa ten dołek od góry i tam składa pierwszy zestaw jajek i karmi te larwy, które z tych jajek się wykluwają. Karmi je zmagazynowanym pokarmem, też przy okazji na przykład trawiąc mięśnie swoich skrzydeł, żeby wykarmić ten pierwszy zestaw larw. I te larwy potem przechodzą stadium poczwarki i wychodzą jako pierwszy zestaw robotnic. Kiedy mamy już pierwszy zestaw robotnic, to te relacje w gnieździe się zmieniają. Czyli ta młoda już królowa, która ma pierwsze robotnice, staje się w pewnym sensie takim inkubatorem. Głównie zajmuje się składaniem jaj, tak naprawdę tylko i wyłącznie, cała jej energia idzie w dbanie o swoje zdrowie i składanie jaj, a prawie wszystkim innym zajmują się robotnice, które wychodzą po raz pierwszy z tego gniazda i zaczynają zbierać pokarm. Zaczynają dbać o zdrowie swoje i swojej królowej. Robotnice do tego stopnia dbają o jej zdrowie, że na przykład jeśli mamy już bardziej rozbudowane mrowisko, to u niektórych gatunków te mrówki piastunki, będące najbliżej królowej, trawią… 

PG: Mrówki piastunki – a to jest taka oficjalna nazwa, czy…? 

IS: To takie, które właśnie się opiekują… 

PG: Tak, jak na dworze królewskim?

IS: Tak. Opiekują się też larwami, opiekują się królową, ale do tego stopnia się opiekują, że one trawią cały pokarm i karmią tę królową już strawionym pokarmem, że królowa już nawet nie musi zużywać energii na to, żeby trawić jedzenie, które i tak dostaje, żeby cała energia szła w składanie jaj. I kiedy to gniazdo już się rozbudowuje, jest coraz liczniejsze, tych robotnic mamy coraz więcej. Te wszystkie robotnice to samice. Czyli wszystkie robotnice, dzieci królowej, to są dziewczyny. W pewnym momencie ta królowa zaczyna składać część jaj, z tych jaj wykluwają się larwy, które będą samicami, ale te larwy są dużo bardziej obficie karmione – i z tych larw mamy przyszłe młode królowe. Oraz składa jaja niezapłodnione i z tych jaj niezapłodnionych będziemy mieli samców. I kiedy gniazdo jest już odpowiednio duże, też co roku zaczyna wytwarzać kolejne dziesiątki czy setki młodych królowych i samców, które właśnie wykonują ten lot godowy, żeby zakładać kolejne, gniazda. To jest taka najprostsza opowieść o tym, jak wygląda życie mrowiska. I oczywiście różne gatunki mają od tego różne odstępstwa. Aż do tego stopnia, że wcale nie musimy mieć jednej królowej, tylko możemy mieć kilkadziesiąt królowych w gnieździe. Wcale nie musimy się opiekować potomstwem, bo możemy na przykład porywać mrówki z innych gatunków, żeby się opiekowały naszym potomstwem. Od tego, co powiedziałem, jest niezliczona liczba odstępstw. Ale to jest taka najprostsza opowieść o samym cyklu życia mrowiska. I też często jest tak, że kiedy ta królowa, mamy tę jedną, umiera, to wraz z tym jak umiera królowa, umiera gniazdo zaraz potem. Bo te robotnice jedynie są w stanie czasami składać niezapłodnione jajka, z których będziemy mieć samce, ale… 

PG: Dlatego królowa jest tak ważna i trzeba ją chronić. A ile królowa żyje? 

IS: To też bardzo różnie, w zależności od gatunku. Ale są badania, które wskazują, że nawet 20 lat potrafi żyć taka królowa mrówek, kiedy robotnice żyją około sezonu, kilka miesięcy, do roku. Więc ta dysproporcja jest rzeczywiście znaczna. 

PG: A jak mrówki ze sobą rozmawiają? 

IS: Przede wszystkim mrówki rozmawiają ze sobą zapachem. Większość mrówek ma różnorodne zmysły. Ma i zmysł wzroku, i zmysł zapachu. Także zmysł czucia, smaku. Ale wydaje się, że w ogóle w świecie mrówek i w ogóle wielu gatunków owadów ten zapach jest zmysłem najmocniejszym i najbardziej rozbudowanym. To, co ważne, to mrówki mają nosy na czułkach. Czułki to są tak naprawdę nosy owadów. Zapach w ogóle to po prostu fruwające cząsteczki chemiczne, lotne cząsteczki chemiczne fruwające w powietrzu i jeśli taka cząsteczka spada na czułki, to czułki przez te chemoreceptory odbierają tę konkretną substancję i wysyłają do mózgu informację, co to za cząsteczka jest i mózg interpretuje daną substancję jako konkretny zapach, konkretny komunikat. Dlatego, że mrówki nie dość, że są wyczulone na wiele różnorodnych zapachów, to też możemy myśleć o tych zapachach jak o słowach. U danego gatunku mrówek, mamy zapach, który mówi: to jest ścieżka prowadząca do jedzenia. Mamy zapach, który mówi: alarm! Jest jakiś problem. Mamy zapach, który mówi: teraz gryziemy, teraz jesteśmy agresywne. Więc w pewnym sensie te zapachy stanowią komunikaty, stanowią słowa.

PG: A jak mrówka interpretuje zapach człowieka? 

IS: Dobre pytanie. Przyznam, że nie wiem. Nie wiem też, czy w ogóle ktoś to sprawdzał. Na pewno jest też tak, że… często moglibyśmy pomyśleć, że mrówki wiedzą, że my tam jesteśmy, bo my je widzimy, a one wcale nie zdają sobie sprawy z tego, że jesteśmy obok. Najlepiej to zauważyć jak się przyjdzie do lasu i się na przykład przystanie przy autostradzie mrówek, które właśnie pędzą od kopca do drzewa, gdzie mają hodowlę mszyc. I jeśli my wejdziemy w te autostrady, no to rzeczywiście te mrówki zaczną na nas wchodzić, zaczną nas atakować, bo weszliśmy w ich przestrzeń. Ale jeśli my sobie przysiądziemy kilkadziesiąt centymetrów od takiej autostrady i będziemy ją oglądać, to wtedy najczęściej te mrówki w ogóle nie będą nas niepokoić, w ogóle nie będą wchodzić z nami w interakcję. Pytanie, czy nas nie zauważyły, czy po prostu nie stanowimy problemu, więc nie ma co włączać sygnału alarmowego. Ale rzeczywiście, często wtedy nie ma interakcji człowiek-mrówka. Inaczej jest, im bliżej jesteśmy gniazda. Jeśli zbliżymy się do takiego dużego, rozbudowanego gniazda, to wtedy to gniazdo, jako miejsce, gdzie jest potomstwo, gdzie jest królowa, trzeba chronić. Często te mrówki będą bardziej agresywne, jeśli my się pojawimy na granicy gniazda, przy gnieździe. 

PG: A jak Ty badasz mrówki? Jak wygląda takie badanie? Bo też chciałabym, żebyś opowiedział o tym, czego dokonaliście i jak długo trwały te badania. Jak one w ogóle wyglądały? W sensie, że siedzieliście gdzieś tam w lesie pod Warszawą i obserwowaliście mrówki? Czy znaleźliście mrówkę i zbadaliście ją w laboratorium? 

IS: Najpierw po prostu miałem takie pytanie: okej, mamy mrówki rudnice, które żyją w tych swoich gniazdach. Te gniazda są zrobione głównie z materii organicznej, czyli są głównie zrobione z igliwia, z kawałków patyczków, więc są głównie zrobione z jedzenia dla grzybów. Interesowało mnie pytanie, jakie grzyby żyją w środowisku życia tych mrówek, jakie grzyby żyją w ich domach, albo jakie też grzyby mogą żyć w nich samych z tymi mrówkami. Dlatego też, że te mrówki po pierwsze, tak jak wspomniałem, mają ten dom zrobiony z jedzenia. Ale równocześnie do tego domu przynoszą żywicę, która ma silne właściwości przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze oraz oblewają ten materiał grzybowy kwasem mrówkowym, który też ma silne właściwości przeciwgrzybicze. Czyli te mrówki rudnice w lesie tworzą rodzaj takiej wyspy środowiskowej, czyli ten ich dom na raz jest 'tortem’ dla grzybów, jest po prostu zebraną kupą jedzenia, ale równocześnie zabezpieczoną przez tę żywicę i przez kwas mrówkowy. Więc mnie interesowało, czy to jest tak, że będziemy mieć konkretne grzyby dopasowane, dostosowane do tego środowiska. I najpierw, żeby badać grzyby, częściej trzeba się przenieść do laboratorium. Bo tam jesteśmy w stanie jakoś te grzyby, mikroskopowe szczególnie, którymi ja się zajmuję, zauważyć. Więc my w lesie byliśmy po to, żeby zebrać materiał, czyli zbieraliśmy trochę samych mrówek czy samego materiału gniazdowego – w tym wypadku rzeczywiście naruszając samo gniazdo. Ale robiliśmy to też w takim okresie roku, w którym te mrówki miały czas odbudować to gniazdo, więc naruszaliśmy życie samej kolonii, ale nie w taki sposób, żeby to negatywnie się mogło odbić na życiu tego mrowiska – te mrówki mogły swój dom naprawić. My ten materiał zabieraliśmy do laboratorium i potem używaliśmy takiego zestawu klasycznej mykologii, mikrobiologii, czyli po prostu przenosiliśmy ten materiał na szalki z agarem, czyli na szalki z taką galaretką i do tej galaretki był dodany jakiś rodzaj pokarmu, którym grzyby mogą się żywić. Na przykład robi się agar owsiany, czyli się wtedy miesza tę galaretkę z agarem i się hoduje grzyby wzrastające na owsiance. Albo się dodaje wyciąg z ziemniaka, bo jak się jest grzybem, to pyszna sprawa zjeść sobie taki wyciąg z ziemniaka. Więc my przenosiliśmy te nasze grzyby na to takie podłoże mikrobiologiczne i po prostu patrzyliśmy, jakie grzyby nam wyrastają I potem te grzyby oznaczaliśmy czyli mamy taką kolonię, która wzrasta, izolujemy DNA tego grzyba, potem z całego tego drewna wyciągamy konkretny fragment sekwencji i ten fragment sekwencji mówi nam, czy w naszej bazie już wszystkich znanych grzybów taką sekwencję mamy, czy nie.

PG: I w tym konkretnym przypadku okazało się, że tego grzyba nie macie. 

IS: Tak. Jak wyizolowaliśmy to DNA, sprawdziliśmy, próbowaliśmy przypisać do istniejącej bazy już znanych sekwencji, które reprezentują konkretne grzyby, to okazało się, że w bazie nie ma takich sekwencji.

PG: I co wtedy?

IS: Czyli my mieliśmy informację, że mamy sekwencję, że nasz grzyb jest podobny do innych grzybów, ale nie na tyle, żeby to były te inne grzyby, czyli że mamy jakiegoś nowego grzyba, który należy do rodziny, nazwijmy to po prostu w uproszczeniu, czarnych drożdży. Czyli że mamy przedstawiciela czarnych drożdży, który jest jeszcze niepoznany, jeszcze nieznaleziony. No i to fajne, jak człowiek znajduje coś nowego.

PG: No i co ciekawe, ten grzyb został znaleziony w kieszonce policzkowej. Czyli faktycznie to znaczy, że w policzku mrówki? 

IS: Już tłumaczę. Rzeczywiście chcieliśmy sprawdzić, co będzie siedzieć w samej mrówce, też właśnie w tej kieszonce policzkowej. Dlatego, że kieszonka policzkowa to jest taki ciekawy organ w mrówce, który na raz jest częścią przewodu pokarmowego, ale też jest wydaje się takim śmietnikiem. Takim miejscem, do którego mrówka przy okazji czyszczenia swojego ciała, przy okazji czyszczenia swojego domu pakuje wszystkie zanieczyszczenia i one są zlokalizowane po prostu w głowie. Trochę to jest podobne do chomika, który jak się naje, to tak się mu nadymają policzki. Tutaj się nic nie może powiększyć, bo mrówka zamknięta jest w twardym pancerzu swojego ciała, ale ma rzeczywiście przestrzeń w swojej głowie, taką kieszonkę, która jest zlokalizowana poniżej gardzieli, czyli że wszystko, co wpada, zostaje na dole, a płyny mogą płynąć dalej i dzięki temu też mrówki mogą karmić się nawzajem pokarmem płynnym, dlatego, że wszystkie zanieczyszczenia wpadają na dół do tej kieszonki i ta rura wolna jest od przepływania płynnego jedzenia między jedną mrówką a drugą.

Więc my byliśmy zainteresowani, co siedzi w tej grudce policzkowej, sprawdziliśmy ten organ dlatego, że zawsze nauka opiera się o obserwacje i badania. Znaleźliśmy piękną pracę z 1920 roku, w której badacze oglądali grudki różnych gatunków mrówek i zawsze znajdowali tam jakichś grzybowych reprezentantów, więc wiedzieliśmy, że coś tam pewnie jest i my też się skupiliśmy na tych grudkach mrówek rudnic, tutaj mrówki ćmawej. Ta informacja genetyczna pozwoliła nam powiedzieć: okej, to są przedstawiciele nowego gatunku w obrębie tych czarnych drożdży. 

PG: Co to wnosi do świata nauki? Z twojej perspektywy? 

IS: Po pierwsze jest to super. Dla mnie na najbardziej podstawowym poziomie, bo pokazuje, że ten świat jest jeszcze bardziej pełny, jeszcze bardziej skomplikowany i różnorodny. W tym momencie znamy około 150 tysięcy gatunków grzybów opisanych, a wydaje się, że w jakichś szacowaniach, tych grzybów mamy realnie miliony. Czyli większość grzybów jest jeszcze niepoznanych i nieopisanych. Jeśli ktoś chce zostać odkrywcą, to powinien się zająć badaniem grzybów. Ale co nam daje opisywanie nowych gatunków? Przede wszystkim daje nam dostępność. To znaczy, że my wyciągając tego grzyba, opisujemy go, więc dajemy mu wizytówkę. Więc po pierwsze jak ktoś też kiedyś go napotka, to już następnym razem wie, że to jest konkretnie ten grzyb, a nie jakiś inny losowy. Ale po drugie, my też wraz z opisywaniem tego gatunku zachowujemy go w formie takiej przyżyciowej w Światowej Kolekcji Kultur. Jest kilka na świecie takich światowych kolekcji i ten grzyb już na tych szalkach siedzi sobie i jest odszczepiony, więc mamy też do niego dostęp. A to jest ważne z tego powodu, że organizmy, ale grzyby, bakterie szczególnie, wytwarzają bardzo wiele różnych substancji, które mogą okazać się ważne też z punktu widzenia życia człowieka. Dlatego, że wiele chociażby antybiotyków to są substancje pochodzące z grzybów czy wyciągnięte z grzybów, których grzyby używały czy używają do konkurencji z bakteriami. Więc jeśli my mamy dostęp do tego grzyba w formie Formicomyces microglobosus , on się nazywa. 

PG: Jak to się dzieje, że wy nadaliście akurat taką nazwę, a nie inną?Jak to jest? Naukowcy siedzą w 5 osób i robicie burzę mózgów, jak nazwać tego grzyba? 

IS: Tak, dokładnie tak było. Z reguły jak się znajduje nowy gatunek, to się dopisuje tę drugą część nazwy. Mamy homo sapiens, czyli człowiek rozumny, myślący, bo tak się po polsku tłumaczy, to to 'homo’ to jest nazwa rodzaju, a 'sapiens’ to jest nazwa gatunku. W naszym wypadku to akurat był też reprezentant nowego rodzaju, więc nadawaliśmy te dwie nazwy i formy. I ’Formicomyces’ jest od ’formica’, czyli od izolacji z mrówek, czyli wskazuje na jakieś może powiązanie z mrówkami, a micro globu dlatego, że ma taką cechę tego jak wygląda, że często strzępki ma zakończone taką… przywężeniem i małą kuleczką, czyli micro globu, mały glob, mała kuleczka. Więc jest nazwa trochę od tego, jak wygląda i od jakiegoś elementu izolacji. Więc często gdzieś poprzez samą nazwę staramy się zasugerować, powiedzieć coś o tym, grzybie. Albo nadajemy czasami nazwy na cześć jakichś badaczy, badaczek, którzy się zajmowali grzybami, dużo czasu poświęcili danej grupie, ale to nigdy się od siebie nie nazywa, tego się nie robi. Tylko na cześć już jakichś badaczy, badaczek, które swoje swoje zrobili, zrobiły. I jeszcze też jest tak, że jak my już go mamy, tego grzyba, i wiemy o nim, to też możemy lepiej zaprojektować badania i lepiej zrozumieć samą interakcję tego grzyba z tymi mrówkami.

PG: To chyba też jest ciekawy temat, bo tych interakcji jest dosyć dużo i zależności są też różne. Bo są i grzyby pasożytnicze – i o nich było głośno, kiedy był emitowany serial “The Last of Us”. Wówczas też pojawiały się materiały pokazujące grzyba, który potrafił zawładnąć i przejąć kontrolę nad mrówką. W kontekście oczywiście serialu, ale też w kontekście tego, że grzyby mogą zawładnąć też człowiekiem i przejąć kontrolę nad człowiekiem. Wiem o jednej takiej historii, ale też na pewno zakładam, że jest wiele różnych sytuacji symbiozy właśnie między mrówkami a grzybami.

IS: Tak, tak, dokładnie tak, tych relacji tak naprawdę właśnie okazuje się, że jest coraz więcej. Najbardziej spektakularna historia jest właśnie ze strefy tropikalnej obu Ameryk. Tam mamy mrówki, grzybiarki. Tam jest wiele gatunków, które trwają w spektakularnej relacji z hodowanym przez siebie grzybem. To znaczy, że one w gniazdach mają grzyba, przedstawiciela pieczarkowców, dla którego zbierają kawałki liści. 

PG: Dla grzyba? 

IS: Tak, dla grzyba. Czyli zbierają kawałki liści dla grzyba. Te liście bardzo intensywnie obrabiają po drodze. Mrówki, konkretnie z rodzaju Atta i Acromyrmex, mają też w obrębie swojej kolonii bardzo różne rozmiary. Mamy malutkie robotnice i bardzo duże robotnice i każdy rozmiar pełni inną funkcję tej obróbki, interakcji z grzybem. Czyli że te duże mrówki tną liście na kawałki. Średnia wielkość mrówek oblizuje, czyści powierzchnie takiego kawałka liścia, a malutka mrówka zanosi już na odpowiednie miejsce. Dlatego, że na zewnątrz w środowisku mamy dużo potencjalnych grzybów pasożytniczych, które mogłyby być problematyczne dla tego naszego hodowlanego grzyba, więc te kawałki liści muszą być całkowicie wyczyszczone. Super wyczyszczone kawałki liści trafiają na ten nasz wzrastający ogród grzybowy. Ten grzyb pożywia się tymi kawałkami liści i kiedy przerasta te kawałki liści, to wytwarza bardzo odżywcze ciałka, które są pożywne dla mrówek. Więc te mrówki tak naprawdę żywią się po prostu tym grzybem, konkretnymi fragmentami tego grzyba, które on produkuje dla mrówek. I coraz bardziej zazębia się ta interakcja. Do tego stopnia, że właśnie w rodzaju Atta, te mrówki nie mają już żadnych enzymów trawiennych, nie są w stanie nic strawić, dlatego, że dostają tak bogaty pokarm od grzyba, że są całkowicie odżywione jedząc po prostu tego grzyba. I to pokazuje też, że to już jest relacja nierozdzielna w pewnym sensie. Że jeśli my zabralibyśmy tego grzyba, to te mrówki by nie poradziły sobie w środowisku, bo nie potrafią nic strawić. A równocześnie ten grzyb działa tylko dlatego, że te mrówki tak bardzo dbają o jego czystość, o jego karmienie, więc też ten grzyb bez mrówek by sobie nie poradził. Więc to jest już powiązanie w pewnym sensie na zawsze. 

PG: Na śmierć i życie. 

IS: Tak, tak.To jest super opisana interakcja. No ale właśnie przykładów jest więcej i na przykład mamy w Afryce takie grzyby, które przerastają ściany mrowisk. Wzmacniają ściany mrowisk i właśnie te grzyby, które wzmacniają ściany mrowisk, są blisko spokrewnione z tym naszym Formicomyces microglobosus. Czyli jak my mamy teraz tego grzyba to możemy zrobić kolejne badania i sprawdzić czy na przykład Może jest też tak, że ściany tych kopców różnic wzmacniane są. Nasze porażki właśnie przerastały. Są może przez tego naszego odkrytego grzyba i może się okazać, że w życiu. Rudnicki. Też ten grzyb ma znaczenie dla nich samych, więc też te badania potencjalnie są ważne z punktu widzenia rozumienia tych mrówek, ale też pod kątem badań ochroniarskich, pod kątem tego, że na przykład jak znikają gniazda, to może też dlatego, że znika grzyb, a nie tylko mrówki. 

PG: Ciekawe. Czyli zakładam, że planujecie kontynuowanie badań. Żeby sprawdzić, na czym polega ta zależność między mrówkami a tym konkretnym grzybem, który odkryliście. 

IS: Tak, tak, bez końca, bez końca. Tylko byśmy chcieli więcej i więcej. Ale tak, jak najbardziej. Też teraz będziemy próbować nowych metod, które trochę przyspieszają potencjalnie zbieranie tych informacji. Czyli nie jest tak, że każdy zebrany materiał się wysiewa na te szalki i potem długo ogląda każdą kolonię. Tylko teraz też są takie metody, które w pewnym sensie pozwalają – dla przykładu – wziąć łyżkę gleby, a potem wyizolować DNA wszystkich organizmów, które są w tej łyżce. I na koniec dostać informacje na podstawie tego przypisania genetycznego wszystkie organizmy, które były w tej łyżce gleby na start. I można to zamknąć w tygodniu. 

PG: Mamy jeszcze jeden temat: mrówki a zmiana klimatu. Bo o ile mi wiadomo, to dzisiaj nie wiemy dokładnie, nie jesteśmy w stanie super dokładnie określić, jak zmiana klimatu wpływa na mrówki. Ale na przykład mamy do czynienia z gatunkami inwazyjnych mrówek, jak mrówka ognista, która pojawiła się w Europie.

IS: Na razie nie mamy jeszcze takiego dobrego obrazu tego, jak te zmiany klimatyczne mogą wpływać na mrówki też dlatego, że właśnie mamy ogromną liczbę gatunków. Te zmiany mogą wpływać różnie na różne gatunki. I na przykład mrówka ognista – gatunek inwazyjny, jeszcze w Polsce jej nie ma,ale w badaniach modelujących, potencjalnie prognozujących zmiany świata, na przykład w tym zakresie do 2050 roku już potencjalnie ta mrówka może dotrzeć do południowych terenów Polski. 

PG: Co ona może zrobić? 

IS: To jest gatunek przede wszystkim bardzo żarłoczny, ale też agresywny. Może wypierać rodzime gatunki mrówek, konkurencyjnie wypierając, zabierając przestrzeń. Też rzeczywiście jest agresywny pod takim kątem, że w tych obszarach, w których występuje, też dochodzi do żądlenia ludzi. Więc on też jest taki raczej mało przyjemny dla samych ludzi, bo z reguły, w przypadku większości naszych gatunków mrówek, sytuacja użądlenia, to jest chwila. Chwila bólu, a potem tego bólu już już nie ma. A tutaj rzeczywiście te urządzenia mogą być problematyczne dla zdrowia, jeśli występuje ich bardzo, bardzo dużo. No ale też zobaczymy, jak się będzie zmieniał świat przyrodniczy i jak będzie reagował na tę inwazję, czy może jakaś sytuacja konkurencji jednak się pojawi? 

Bardzo ciekawe są badania grupy z Warszawy właśnie, która badała populacje miejskie hurtnicy, mrówki hurtnicy, w zestawieniu z populacjami niemiejskimi w kilku europejskich miastach. I na przykład okazało się, że te miejskie populacje są dużo bardziej aktywne w nocy. Czyli żerują bardziej w nocy niż te populacje niemiejskie. I może dlatego, że po prostu w mieście jest trochę cieplej w nocy, więc można wejść na noc, ale równocześnie może jest za ciepło w dzień, więc jest to takie przeniesienie optymalnego momentu żerowania, więc dostosowanie do tych zmiennych warunków. Więc może jest tak, że te mrówki w jakiś sposób przez to, że żyją w gniazdach, że dopasowują warunki życiowo nie jako pojedynczy owad, tylko jako cała grupa, może będą w stanie dopasowywać się do tych zmieniających się warunków. Bardzo ciekawe badania, też takie modelujące płyną przy okazji próby przewidywania tego, co się będzie działo z mrówkami na podstawie ich maksymalnej wytrzymałości termicznej. I w tych badaniach sprawdzano maksymalną wytrzymałość termiczną dla gatunków tropikalnych i dla gatunków właśnie z klimatu umiarkowanego. I okazało się, że jest tak, że 40-kilka stopni to – poza paroma wyjątkami – maksymalna temperatura dla mrówek ogólnie. Więc to nie jest tak, że te gatunki tropikalne mogą się dużo bardziej ocieplić niż te gatunki klimatu umiarkowanego. Tylko trochę jest tak, że te gatunki tropikalne już są blisko…

PG: Tej swojej granicy?

IS: Tej swojej granicy. I potencjalnie to one są najbardziej narażone na te zmiany klimatyczne. One nie bardzo mają jak jeszcze się ocieplić, adaptować. I też tam było ciekawe rozróżnienie, że potencjalnie najbardziej wrażliwe są gatunki tropikalne żyjące w koronach drzew, bo one mają mniejszą możliwość – tak przynajmniej sugerowano w badaniu – mniejszą możliwość reakcji na to ocieplenie. Bo gatunki ściółkowe mogą wejść głębiej w ściółkę, głębiej w glebę, gdzie jest zimniej, więc mogą bardziej samym zachowaniem zareagować na tę zmieniającą się temperaturę. A w tych koronach, one są dopasowane do życia w koronach drzew, więc nie do końca mogą nagle przejść do ściółki. Więc w pewnym sensie, taki paradoksalny wynik, że może tak naprawdę poza tymi super dopasowanymi dwoma pustynnymi mrówkami, które są w stanie przetrwać 60 czy 70 stopni, to takie mrówki dopasowane do ciepłych, ale nie najcieplejszych środowisk, może potencjalnie są najbardziej zagrożone. 

PG: Tak, ale zakładam też, że niewiele wiemy o tym, co się może dalej wydarzyć. Każdy gatunek jest ważny w ekosystemie i bywa tak, że jak przestanie istnieć, to będzie miało to wpływ na inne gatunki właśnie. Ale też nie rozumiemy jeszcze tych połączeń tak do końca. 

IS: Tak. My rzeczywiście jesteśmy tutaj na początku drogi rozumienia tych zależności. 

PG: Musimy kończyć.

IS: Jak zawsze smutno. 

PG: Tak, jak zawsze smutno. Tych opowieści na pewno jeszcze jest bardzo dużo. Jeśli jesteście zainteresowani mrówkami albo zainteresowaliście się też po przesłuchaniu tego podcastu, to zapraszam Was na różne Twoje spotkania przyrodnicze, które prowadzisz. Jeśli spodobał Wam się ten podcast ,to zapraszam do komentowania i oceniania podcastu na Spotify, Google Podcasts, Apple Podcasts i do udostępniania go. Będzie mi łatwiej dotrzeć z tymi myślę, że ciekawymi i ważnymi treściami do nowych odbiorców. Bardzo dziękuję Ci Igor za to spotkanie i za te opowieści o mrówkach. Do usłyszenia i do zobaczenia. 

IS: Cześć! Dzięki bardzo. 

Data dodania: 31 stycznia 2024
Ta strona używa cookies.

Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień w przeglądarce. Więcej informacji.